niezwykłe dzieje zwykłej rodziny

Zdjęcia

czwartek, 15 kwietnia 2010

Mam szczęście. A raczej dwa Szczęścia:

wtorek, 20 października 2009
Zdjęcia z ostatnich paru dni:





czwartek, 27 sierpnia 2009
piątek, 17 lipca 2009

Wspomnienie z Jury dzięki zdjęciom naszych znajomych (moje zdjęcia jeszcze nie zrzucone).

W ramach spaceru poszliśmy na jagody. Dodatkową atrakcję stanowił fakt, że zebrane jagody miały się później stać główną częścią obiadu, a wiec ulubionych klusek z jagodami, a reszta miałą pójść na racuszki. Dzieciaki maszerowały żwawo, a w lesie zagłębiły się w krzaczki pełne fioletowych koralików. Najtrudniej było chyba powstrzymać się przed zjadaniem wszystkiego od razu i zbieraniem do kubka. Hania wzięła swój nowy, różowy kubek, który dzielnie usiłowała wypełnić, acz z przeszkodami, bo czasem przy jakimś weselszym podskoku wypadało jej trochę jagódek na ściółkę. Na koniec zrobiliśmy konkurs na najbardziej fioletowy język:

Tę piękną wyprawę zakończył niestety gwałowny deszcz, a raczej ulewa, która zmoczyła nas dokładnie od stóp do głów. Mimo tego wracaliśmy spokojnie (prawie wszyscy, Brunio wolał, żeby niósł go jednak Tata- jego idol i dawał mi to głośno do zrozumienia) do domu, w naszych kaloszach, z dziećmi na barana i wodą ściekającą z ubrania. Było fajnie!

Na wyjeździe działo sie tyle, że tylko raz udało się dzieciom usiąść przed telewizorem, na dobranockę. Za to kiedy wszystkie się zgromadziły, wyglądało to na mini-żłobek (uwaga, nie wszyscy zmieścili się na zdjęciu, bo siedzieli z boku, dodatkowo część młodszej grupy nie uczestniczyła w oglądaniu tv). Hania na oparciu kanapy, Brunio stoi przy stole (smerfy go nudzą, jak większość dobranocek).

Naszą nową tradycją jest świetowanie urodzin Brunia, nawet jeśli odbyły się już parę tygodni wcześniej. Tutaj moja kochana grupa przygotowała niespodziankę w postaci deszczu balonowego, prezentów i słodkiej przekąski. Każde dziecko próbowało chwycić balona, żeby wykorzystać go w swoim celu: do podrzucania, cieszenia się samym faktem posiadania, bądź też obijania kolegów. Na przyjeciu Hania pojawiła się eleganckiej i praktycznej kreacji: spodnie (mama kazała założyć, bo zimno)+spódniczka dla urody:

reszta zdjęć, jak zrzucę ze swojego aparatu.

poniedziałek, 11 maja 2009
Przyszła wiosna, wreszcie zrobiło się ciepło. Niektórzy z tego szczęścia stanęli na głowie, inni pękają ze śmiechu:


Ale wiosna to nie tylko przyjemności. Znowu trzeba kosić trawę, czego niektórzy podejmują się nader chętnie (inni, z M. na czele nie są tak zadowoleni z tego zajęcia ;)


Zajęcia w terenie wiejskim w grupach zainteresowań: jedni rozkładają kramiki i otwierają sklep, inni biorą się za gotowanie:




Po ciężkiej pracy obiad może naprawdę być przyjemnością - ze względu na mamę, która już się nie męczy z niejadkiem, tylko ma małą smakoszkę i z uwagi na ukochaną siostrę - razem weselej :)


A po całym dniu przychodzi zasłużone zmęczenie. Mama na widok synka topi się jak wosk i śpiewa pod nosem "a wszystko te czarne oczy, gdybym ja je miał..". Bo czyż to nie są najpiękniejsze oczy świata?
 

c.d.n.
czwartek, 09 kwietnia 2009

Co koty uwielbiają oprócz jedzenia? Oczywiście, wygrzewanie się na słońcu. Ledwie słońce wybrzmi pełnym blaskiem, na naszej podłodze zalegają koty we wdzięcznych pozach: gorące w dotyku, rozleniwione, nieprzytomne.

Na początek precel zwany bajglem:

A tu już kocia chwila szczęścia. Sroka (czarno-biała) podniosła głowę na sam dźwięk otwieranego aparatu, biedaczka boi sie zapewne, że ta piekielna maszynka skradnie jej duszę. Co do Grubasy to trzeba czegoś więcej, żeby spowodować u niej ruch, jedynie odpowiednio ustawione, niczym antena, ucho zdradza, że wszystko jest pod kontrolą. Zwróćcie uwage, że Grubasa leży tak sprytnie, że cała jest na słońcu, jedynie pyszczek, dla wygody trzyma w cieniu. Sroce zostało ulokowanie się gdzieś w jej stopach :)

wtorek, 27 stycznia 2009

Zgodnie z prośbami:

piątek, 16 stycznia 2009

Pogoda jakoś odbiera mi kreatywność, zapiszę wiec sobie ku pamięci jeden obrazek, który szczególnie mnie ujął, z dnia wczorajszego. Z góry uprzedzam, ze będzie na słodko :)

Wanna pełna wody i zabawek a w niej Hania, trzymająca szczotkę do zębów i całująca ochoczo stopę Brunia (chyba podpatrzyła to u mnie, bo uwielbiam całować stópki Brunia po kąpieli) i Brunio podstawiający szybko, wysoko drugą nogę do całowania :) To się nazywa cud, miód i orzeszki :)

A na deser mój aniołek - korale założył własnoręcznie, zaobserował, że Hania bardzo lubi je nosić, wiec i on spróbował. Skrzydełka założyliśmy mu my. Prawda, że jest bardzo malowniczy? (tu jeszcze przed obcięciem grzywki):

A tu Królik (Mamusiu, ale ja przecież nie jestem żaden Królik, tylko Hania!)

piątek, 12 grudnia 2008

A co u nas? Ja nadal biegam i czasu nie mam, żeby pisać więcej. Dlatego wiec, zamiast notki, zaległe zdjęcia z życia domowego w telegraficznym skrócie. W dodatku notka wyszła skrajnie stereotypowa, cóż następnym razem to nadrobię:

Kobiece gotowanie czyli Nie-Leniwa Hania Kucharka:

Hania uwielbia wszysztko co związane jest z gotowaniem, zawsze chce pomagać. Każdą czynność stara się zrobić jak najlepiej, wiec czasem to trwa ale pomoc jest bezcenna. W szafie czeka już na Hanię prezent, któego brakuje na zdjęciu - nowy fartuszek. I tak dla informacji - kluseczki leniwe robił z Hanią Tata. W końcu udało nam sie go uprosić, bo nikt nie robi tak dobrych kluseczek (zwłaszcza odsmażane w masełku, cukrze i z bułką tartą, bomba kaloryczna ale jaka dobra!).

Motoryzacja dla Każdego czyli Bruno zafascynowany nowymi zimówkami:

Bru tak spodobało się "ko-ło", że przetoczył je przez połowę piętra. Chociaż ledwo mu głowa wystawała, nie poddawał się i pchał dalej. Wszytko co związane jest z samochodami, warte jest szczególnej uwagi.

środa, 15 października 2008

(patrz bluzeczki ;)

Z nimi naprawdę nie da sie przejmować pierdułami, smucić za długo i marudzić. Ta dwójka daje mi tyle siły, tyle (u)śmiechu, po prostu mnie rozbrajają! Czuję też niesamowitą dumę, że ta para rozrabiaków to moje własne dzieci.

I dzięki nim ciągle czuję się, jakbym wygrała w toto-lotka :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Zakładki:
* Hania czyta
* polecam
* teraz czytam
Czytelnia
Czytelnia blogowa
Dziecięce
Kiedyś jak miałam czas grałam
Lista obecności
Mamowe pichcenie
Mamy, Taty i dzieci
Moje pasje wszelakie
Odwiedzam
Oglądam
Taniec
Uczę się
Wnętrza
Zwierzątkowo
Hanusia Bru