niezwykłe dzieje zwykłej rodziny

Poczytaj mi Mamo

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Z Hanią powróciłyśmy właśnie do opowieści o Piaskowym Wilku Asa Lind. Może obie nie możemy doczekać się już do wyjazdu na morze, tam bowiem ma miejsce owa opowieść. Ja lubię tę opowieść ze względu na wilka i jego filozoficzne podejście do życia, Hania pilnie śledzi niepokorną Karusię, obie zachwycamy się niektórymi określeniami, które już weszły do naszego słownika np. siniaki to medale za odwagę.

Jeśli macie ochotę poczuć zapach morza i smak piasku, jeśli rozmyślanie to jedno z Waszych ulubionych zajęć - polecam!

wtorek, 25 listopada 2008

To książka, którą kupiłam jeszcze w wakacje, podczas remontu i nieobecności Hani i przez to ukrywała się przede mną aż parę miesięcy. Podczas ostatniego porządkowania księgozbioru, wpadła mi w ręce i ...zakochałam się już w samym tytule - to nie mogła być nudna pozycja :)

Mam zwyczaj, że zanim przeczytam Hani książkę, najpierw przeglądam pierwsze parę stron, żeby wiedzieć, co to za dzieło, jakim językiem jest pisane i o czym mówi. W przypadku "wiaduktu.." wystarczyło mi przeczytać pierwsze linijki, żeby sie zaczytać. Pięknie opisane, dające do myślenia i przemawiające do wyobraźni historie o najprostszych rzeczach. Ta książka to czarodziejskie okulary, dzięki którym inaczej patrzę na rzeczywistość, dzięki niej uwierzyłam, że nawet prysznicowy wąż może być prawdziwym wężem a brudny wiadukt to tak naprawdę najpiekniejszy most. Ta książka to piękny sposób na wytłumaczenie dziecku, że najważniejsze jest niewidoczne dla oczu, że piękno to sprawa patrzenia i że nikogo nie można oceniać po pozorach. Pamiętam, że nie mogłam sie doczekać do wieczoru, kiedy zacznę czytać tę książkę razem z Hanią. I Hanię, tak jak przypuszczałam, też urzekły te piękne historyjki. Dla niej była to kontynuacja przeświadczenia, że tak naprawdę wszystko jest możliwe, w świecie czterolatków bowiem fantazja odgrywa dużą rolę.

Serdecznie polecam - dajcie sie zaczarować!

 

Autor: Tina Oziewicz
Wydawnictwo: Dwie Siostry
wtorek, 28 października 2008

Za oknem jesienna szarość, ale warto już po mału przygotować się do zimy. Wtulone w ciepłą kołdrę, czytamy z Hanią historię, która rozgrywa się wśród pięknych płatków padającego śniegu. Otulone śniegiem brzozy wyglądają bajkowo, podobnie jak ilustracje do tej sympatycznej opowieści. A główne postacie wydają sie być zupełnie podobne do ciotecznych sióstr, Zosi i Basi!

Hania słucha opowieści z przejęciem, chociaż czytam ją już drugi raz. Razem kiwamy głowami nad niedobrym panem Anderssonem, razem planujemy pieczenie światecznych pierników i razem denerwujemy się, jak skończy się przygoda Lisabet. Wartka akcja wciągnęła nas bez reszty i tak to za jednym czytaniem przeczytałyśmy całą książkę. Zresztą, czy ksiązki Atrid Lindgren trzeba komuś polecać?

Powiem jedno: warto.

Astrid Lindgren "Patrz Madika, pada śnieg", ilustracje Ilon Wikland, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2007

wtorek, 01 kwietnia 2008

Nigdy jakoś specjalnie nie byłam przekonana do Sylwestra - ot, wyznaczony dzień w roku, kiedy na komendę, trzeba sie hucznie bawić i świętować. Na domiar złego należy przejrzeć swoje słabostki i niedociągnięcia i wymyśleć sobie postanowienia. Z racji, że postanowienia składane były nieco na siłę, z ich realizacją było słabo, co było powodem rozmaitych dołów. Osobiście udało mi sie zrealizować jedno: 4 stycznia zapisałam się a 7 stycznia zaczęłam kurs prawa jazdy, było to X lat temu i bardzo sie z tego cieszę. Ale nie zmienia to faktu, że postanowienia sylwestrowe to dla mnie na ogół pic na wodę i fotomontaż.

Co innego wiosna. Robi sie ciepło, rozkwitają kwiatki, latają ptaszki pszczółki i inne klimat tworzące stworzenia. Człowiek a zwłaszcza kobieta ma ochotę razem z płaszczem zrzucić brzuch, razem z czapką zostawić nieco obfite biodra. Fryzjerki i kosmetyczki mają roboty jak mało kobiety.

Takoż i ja postanowiłam sobie to i owo i mam zamiar sie tego trzymać:

- żadnego jedzenia po godz.20, a jeśli już to coś lekkiego (jabłko)

- jeść świadomie, żadnych zapychających buł, fast foodów, tylko lekkostrawnie i smacznie. Nie głodzić się i nie obżerać.

- jak najwięcej chodzić, nie podjeżdzać przystanku, zabierać dzieciaki na jeszcze dłuższe spacery np.po lesie

- jak się uda i dzieciaki się uregulują - po położeniu dzieci spać raz w tygodniu urywać sie na pobliski basen. Chętnie bym jeszcze gdzie indziej poćwiczyła, ale nie mam gdzie i kiedy.

- chodzić wcześniej spać tj. o 23 leżeć już w łóżku z książką - a co za tym idzie - mniej tv wieczorami.

Mam nadzieję, że mi się uda. Z innych postanowień zaczęłam właśnie angielski i to dwa razy w tygodniu, dzieki babciom chodzimy do kina (teraz marzy mi się "once"), może jeszcze uda się teatr?

Jeśli ktoś szuka motywatora to polecam albumy ze zdjęciami z lat młodości (z przed "ery dzieci", kiedy to zdjęcia zaludniają smukłe rusałki o płaskich brzuchach, a spódnice nigdy nie napinają się na biodrach :)

Kto jeszcze ma jakieś postanowienia?

Zakładki:
* Hania czyta
* polecam
* teraz czytam
Czytelnia
Czytelnia blogowa
Dziecięce
Kiedyś jak miałam czas grałam
Lista obecności
Mamowe pichcenie
Mamy, Taty i dzieci
Moje pasje wszelakie
Odwiedzam
Oglądam
Taniec
Uczę się
Wnętrza
Zwierzątkowo
Hanusia Bru