niezwykłe dzieje zwykłej rodziny

Haniołecek mówi

czwartek, 12 sierpnia 2010

- Hanusiu moja, dzisiaj koniecznie musisz obserwować niebo późnym wieczorem. Dzisiejszej nocy z nieba będą spadały gwiazdy, a spadająca gwiazda może spełnić życzenie. Jeśli taką gwiazdę zobaczysz, szybko pomyśl sobie jakieś życzenie, kto wie, może sie spełni.

- Mamusiu, a to nie będzie deszcz meteorów?

czwartek, 08 lipca 2010

Kontakt z Tajfunami mam zapewniony:  dzwonię codziennie, rano i wieczorem i rozmawiamy, wisimy na słuchawce, omawiając wszystko co tylko się da, co sie zdarzyło, co planujemy i co pragniemy. A oto parę wyjątków z dzisiejszej rozmowy z Hanią:

Hania:[...] a ja marzę o wrotkach!

Ja: Wiem Haniu, ale w tym roku dostałaś piękny, nowy, duzy i drogi rower...

- Mamusiu, ale to było dawno temu, tak dawno,że wtedy jeszcze dinozaury żyły...

- Mamusiu, a czy to jest możliwe, żeby dinozaur urodził człowieka?

Ja: Nie, absolutnie niemożliwe;

- Ale Mama, jakby tak dinozaur porwał jakieś dzieci, zrobił dziurkę w brzuchu mamy dinozaura i tam je wsadził, to przecież by je urodziła?

- Mama, a co by było, gdyby wszyscy ludzie leżeli w grobach?

- Mamusiu, a Wy powinniście przyjechać do nas, wiesz, Babcia bardzo potrzebuje swojego Syna!

Ja; tak? a dlaczego?

- Bo nie mogła dzisiaj zapiąć Brunia w foteliku, miała z tym problemy!

- Mamusiu, a ja wczoraj miałam ranę krwi na nodze, ale wcale mnie nie bolało, wiesz?

- Mamusiu, a Bruniowi to zepsują sie wszystkie zęby! A dlatego, ze dostał od Babci opakowanie tic taców i zjadł je od razu, nic nie zostawił na później!

- mamusiu, a Ty w pracy musisz ciężko pracować? I możesz  wychodzić tylko na herbatę do kuchni? to ja Ci powiem zaklęcie, żeby Ci się dobrze pracowało!

niedziela, 15 listopada 2009
Domowe dialogi.

W kąpieli:
Hania: - Brunio, zgiń nogę! (zegnij)

W kuchni:
Hania: - Ale z tego Brunia głodoróm! (głodomór)
piątek, 05 czerwca 2009

- Mamusiu, a co Ty robiłaś, jak byłaś mała? - pyta Hania

- dużo różnych rzeczy, to zależy, ile miałam lat- odpowiadam zaciekawiona.

- a czy jak byłaś u swojej mamy w brzuchu, to widziałaś kości?

wtorek, 31 marca 2009

Gramatyka języka polskiego bynajmniej do prostych nie należy. Zwłaszcza, gdy ktoś chce używać pełne wdzięku zwroty, zgodne ze wszystkimi "miodkowymi" normami. Mali ludzie nie zawracają sobie nimi głowy, wystarczy pokazać na coś palcem i wystarczająco głośno i dobitnie powiedzieć: "chciem to!! Dajii!". Kiedy jednak jest się przedszkolakiem i to już nie w najmłodszych biedronkach, tylko w średnich misiach, trzeba wypowiadać sie odpowiednio. A to proste nie jest.

Przez długi czas królował u Hani tryb, który łączy zgrabnie wszystkie trzy czasy:

"Mamusiu, ja chciałam, żeby Ty poczytałaś mi", "chciałabym Tatusiu, żebyś Ty zrobiłeś coś" - chodziło oczywiście o prośbę dotyczącą przyszłości - Hania chce, żebym je poczytała.

Teraz na warsztat poszły uprzejme prośby i zapytania:

" Mamusiu, Ty nie możesz mi poczytać? Mamusiu, Ty nie poczytasz mi? " Za każdym razem zawierają "nie" jakby sugerując, że odpowiedż będzie przecząca, co nie jest zgodne z prawdą. Uczę więc Hanię, jak poprawnie sie prosi: " czy mogłabyś mi poczytać?". Ale to nie takie proste.

"Mogłaś być mi poczytać"

"mogłam byś mi poczytać"

Język sie Hani zawiązuje w supeł, patrzy na mnie zrezygnowała, ale próbuje dalej. W końcu warto, Mama na pewno w końcu się zgodzi :)

(Czytamy teraz "Dzieci z Bullerbyn" A.Lindgren i Hania jest zachwycona, nie ma to jak urok klasyki)

piątek, 16 stycznia 2009
Hania: Mamusiu, ja chcę dla Ciebie zrobić miłość!
Ja: Taak?
H: Tak, chcę zrobić miłość, czyli coś miłego, narysuję dla Ciebie rysunek!
poniedziałek, 01 grudnia 2008

Leżymy sobie z Hanią w łóżku, Hania wyjątkowo ogląda "Taniec z gwiazdami"- bo uwielbia tańce a to już ostatni odcinek tanecznego shaw, w wolnych chwilach rozmawiamy o życiu.

H: Wiesz Mamusiu, ja chciałabym być tą panią. Ona jest bardzo ładna!

Ja: Haniusiu, ale Ty jesteś jeszcze ładniejsza od niej, wiesz?

H (ucieszona): taak?

Ja; No tak, Haniu, ale musisz pamiętać, co jest w życiu najważniejsze.

H (patrzy na mnie z uwagą i skupieniem)

Ja: Najważniejsze jest to, żeby mieć dobre serce i żeby był mądrym, Haniu!

Hania (po namyśle): Wiesz Mamusiu, co jeszcze jest w życiu najważniejsze?

Ja (z uwagą): tak? (Teraz, myślę sobie, Hania odkryje przede mną najprostszą i najmdrzejsza prawdę życiową, zaraz mądrość przemówi ustami dziecka)

Hania: ....najważniejsze jest to, żeby samemu nie wychodzić na ulicę! Można tylko z mamą!

piątek, 21 listopada 2008
O życiu i umarciu

Ja: wiesz Haniu, każdy z nas kiedyś był bobasem, potem dorastamy a kiedyś wszyscy będziemy starzy...
Hania: ...będziemy babciami i dziadkami...
Ja: tak właśnie i ...
Hania: potem wszyscy umar... umar..umrzemy. I to już niedługo! (kończy radośnie :) [W sumie to dobrze, że temat śmierci jej nie przeraża, myślę, ze nie jest go świadoma, pomimo pierwszych rozmów. Ma jeszcze czas na dojrzałość tematu].

O dzieciach

Ja: Haniu, a Ty chcesz mieć dzieci czy nie, jak będziesz dorosła? Bo wiesz, przy nich jest bardzo dużo pracy, ja mogę Ci pomagać.
Hania: Tak, chcę mać dzieci. Dużo dzieci.
Ja: A ile byś chciała mieć?
Hania: No, ile wyjdzie [ciekawe podejście ;]. Hmmm...dwa dzieci będę mać. Dziewczynka będzie sie nazywać Małgosia a chłopiec Staś.
Ja: A jak będą dwie dziewczynki?
Hania: to druga będzie się nazywać Ola.




niedziela, 16 listopada 2008
Bawimy się z Hanią, ja jestem córeczką, a ona mamą. Korzystam z okazji, żeby naciągnąć Hanię na rozmowę i dowiedzieć się, co myśli na niektóre tematy, jak je sobie wyobraża.

Ja: Mamusiu, a jak Ty poznałaś Tatusia, swojego męża?

Hania: Córeczko wiesz, siedziałam sobie w budynku i piłam czekoladę. Przyszedł Pan i zapytał się mnie, czy nie mam męża. Powiedziałam, że nie mam i on też powiedział, że nie ma. Zakochaliśmy sie więc w sobie i wzięliśmy ślub.

Prawda, jakie to proste?

******
Godzina 7 rano, małżonek wybywa do pracy, a ja zostaję z dwójką dzieci. Ledwie patrzę na oczy po paru godzinach snu w kawałkach (dzieciaki budzą się w ciągu nocy na zmianę), a jako niskociśnieniowiec bardzo powoli budzę się do życia. Niby oczy mam otwarte, ale wewnątrz cała jeszcze śpię. Przychodzi Hania, przytula się, całuje mnie, kładzie się koło mnie, po czym patrzy na mnie z uwagą i pyta:
- Mamusiu, a którędy rodzą sie dzieci?
- Yhmmm??? Ale o co chodzi? Rozpaczliwie próbuję zrozumieć o co Hani chodzi, a mój mózg lewitujący na "standby" próbuje znaleźć jakąś wymówkę lub zmienić temat.
- Wiesz, mamusiu, dziecko najpierw jest w brzuchu a potem się rodzi, którędy to sie dzieje?

(Litości!!! takie pytania nie o tej porze!)
wtorek, 04 listopada 2008

- wiesz Mamusiu, to ja Ci powiem o Kapciuszku!

- o K-O-pciuszku, Haniu! Kapeć to taki but.

- Tak, mamusiu, o Kapciuszku. Ten Kapciuszek to wyglądał jak ja, miał włosy trochę ciemne jak ja i takie brązowe oczy jak ja. I on musiał dużo pracować.

- O tak, miał ciężkie życie, jego macocha kazała mu ciągle sprzątać, gotować i zaszywać dziury w rajstopach.

- tak, Mamusiu, a potem on pojechał na bal. Wsiadł do karety, jechał bardzo szybko i wyskoczył z niej i już był na miejscu i tam był książe. On miał takie specjalne ubranie jak Brunio. Bo Brunio jest moim księciem a ja jestem Kapciuszkiem. I my razem tańczymy, wiesz mamusiu? trzymamy się za rączki i tańczymy. A potem ten Kopciuszek zgubił buta i musiał o tak chodzić (Hania udaje, że idzie w jednym bucie), a to nie było wygodne. I tam jeszcze wróżka była.  A Ty Mamusiu kim będziesz, Macuchą? Bo Ty masz włosy, jak ta Macucha.

- eee, może lepiej wróżką, bo macocha to była niedobra.

- No dobrze, to Ty będziesz wróżką (ufff). A kim będzie Tata?

(Swoją drogą ciekawe, że bajki jakoś na ogół milczą o Tatusiach. Większość z nich jest, ale bezwolna, w trzecim tle, niby kochają swoje dzieci, a nie mają nic przeciwko, żeby ich dziecko było gnębione, jak w Kapciuszku, czy też o zgrozo, wyprowadzić dzieci do lasu na pewną śmierć głodową.)

Podczas dalszej drogi z przedszkola dowiedziałam się też między innymi, że na środku ulicy siedzi rekin, który bardzo lubi zjadać ryby, na szczęście rekin zdążył uciec z drogi, tak że samochód go nie przejechał.

Większość rozmów z Hanią teraz to fajerwerki wyobraźni.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
Zakładki:
* Hania czyta
* polecam
* teraz czytam
Czytelnia
Czytelnia blogowa
Dziecięce
Kiedyś jak miałam czas grałam
Lista obecności
Mamowe pichcenie
Mamy, Taty i dzieci
Moje pasje wszelakie
Odwiedzam
Oglądam
Taniec
Uczę się
Wnętrza
Zwierzątkowo
Hanusia Bru