niezwykłe dzieje zwykłej rodziny
poniedziałek, 24 stycznia 2005
Po pierwsze weź jakieś dobre święto, jeszcze świeże i cieplutkie. Dodaj szczyptę perswazji, uśmiechu i nacisku. Dalej po mału dodaj pęczek gości. Najpierw dolej plotki i nowości o nieobecnych członkach rodziny oraz o rozlicznych znajomych i sąsiadach. Potem jak roztwór bedzie już ciepły dodaj zasuszone anegdotki i marynowane kawały. Po wierzchu posyp świeżymi dowcipami. Wszystko piecz w rozgranej lub letniej (w zależności od oczekiwań gospodarzy) atmosforze bardzo powoli, co pewien czas polewając kolejnymi daniami. Po upieczeniu podziel na dużo kawałków i częstuj potrawą gości przez cały rok dodając na deser poczucie dobrze spełnionego obowiązku.  
piątek, 21 stycznia 2005

Mamma Haniołka raportuje - stan na 21.01.2005 (3,5 miesiąca). Haniołek:

- zaśmiała się na głos pierwszy raz 25.12.2004, czyli pierwszego dnia świąt, czyżby atmosfera świąt tak bardzo przypadła jej do serca?

- gada jak katarynka, śpiewa po przebudzeniu, ulubione literki i zlepy to: eńńńń, gruu-gluuu, emmemem itp.

- ulubione zajęcia: rozmowy z Mammą i Tattą, łaskotki, zabawa na macie edukacyjnej, oglądanie świata z wysokości ramienia rodzica, podglądanie chyłkiem telewizji, zanim jej nie wyłączą, ssanie całej łapy i ślinienie się obfite, kąpiele.

- potrafi: przewrócić się z brzuszka na plecy, pełzać na plecach odpychając się nóżkami, łapie zabawki na macie, śpi całą noc z jedną przerwą, którą wyznacza Mamma kładąc się i karmiąc.

- usmiecha się już od baaardzo długiego czasu na widok rodziców i wybranych osób, potrafi też zrobić piekną podkówkę z płaczem, jak ktoś się jej nie spodoba.

- jest oczkiem w głowie rodziców :)))

Wszytkiego najlepszego wszystkich Busiom, Babciom, Dziadziom, Dziadkom i praDziadkom życzy Haniołek z rodzicami!

19:23, ingutka
Link Komentarze (1) »
czwartek, 20 stycznia 2005

Busia jest postacią niezwykłą i opisać ją w sposób jednowymiarowy nie sposób. Będzie to więc poczatek opowieści o Busi a z kolejnych historii bedzie się wyłaniał jej obraz.

Busia jest kobietą w sam raz, z pewnym przerostem temperamentu. Ma mnóstwo energii i zawsze najpierw myśli o innych a potem o sobie. W odróżnieniu od większości nie kończy się to na słowach"kocham zwierzątka" czy też "trzeba im pomóc", tylko jak trzeba to zakasuje rękawy i działa. Oprócz tego jej główną cechą jest poczucie humoru i ciekawość świata oraz nieustanna gotowość do jego odkrywania. Busia jest jedną z tych osób, co "love it oraz hate it" , zupełnie jak marmite. Busia się będzie mną opiekować, więc próbuję się wczuć w ten klimat, co nie za bardzo mi wychodzi.

Boję się Busi.

Ostatnio byłyśmy we trójkę na spacerze - Mamma, Busia i ja. Mamma zaprowadziła nas do sklepu z ubrankami dziecięcymi, który likwidowano i wyprzedawano towar. Busia wchodząc do sklepu krzyknęła Mammie na "ucho": "Wiesz te wyprzedaże to są oszustwa, piszą tak, żeby ściągnąć klientów a potem zniżają ceny o złotówkę"! Rany, jak sprzedawczyni się na to obruszyła!

Później wracałyśmy razem do domu autobusem - Busia wysiadła wcześniej, ale już po wyjściu zorientowała sie, że zabrała nie tę siatkę co trzeba. Poleciała więc do drzwi kierowcy, żeby ją wpuścił. Ten zagulgotał zupełnie jak do swojej żony, ale wpuścił i ruszył z kopyta. Na następnym przystanku Busia wysiadając przesłała mu całusy dłonią. Zczerwieniał jak buraczek!

Busia prowadzi akcję "dokarmiania świata". Polega to na tym, że nigdy nie przychodzi z gołymi rękami, domowe zwierzęta zapytuje: "pewnie Was głodzą, co?" a do doniczek wsadza palucha ze stwierdzeniem: no tak, w ogóle ich nie podlewasz". Z akcji tej najbardziej ciesza się moje pulchniejsze ciocie, witane słowami" Chudzinko, Ciebie to ja bym odkarmiła".

C.d.n.

Życie dorosłych to czekanie. Na weekend, na koniec miesiąca (pensja), na wakacje. Na wolną chwilę, na imprezę, aż włosy odrosną, aż sie woda zagotuje. Na to aż przestanie padać, na wiosnę, na słońce. Czekanie na lepszą przyszłość, bo gorsza przeszłość już była.

Dziecko (czyli ja!) jest czystą teraźniejszością. Wszystko dzieje sie tu i teraz i z tego należy się cieszyć. Rodzice czekają az zacznę chodzić, mówić, jeść a ja?

Usmiecham się! 

Mamma patrzy na mnie z pode łba, robi niepewną minkę i pyta:

- Naprawdę chcesz iść na spacer? Przy takiej śnieżycy?

Jaaa? Pakują człowieka w jakieś skarpety,czapeczki, szaliczki, kombinezoniki, słowem we wszystko co ogranicza ruch i podstawowe czynności życiowe jak np.ssanie łapy, potem rozsmarowują tłuste coś na buzi, pakują w wózek i wytrzęsają na zimnym powietrzu. Żeby chociaż coś było widać! Aby jakoś przetrwać ten czas zasypiam sobie, a oni jeszcze sie cieszą jak to dobrze ten spacer mi robi! I latają ze mną godzinkę, dwie na koniec bezczelnie stwierdzając, że to dla mojego dobra!

Piedatrzy polecający spacery: Na krioterapię w kaftanie bezpieczeństwa!!!

środa, 19 stycznia 2005

Mamma filozofuje: "Życie takiego maluszka to jest dopiero prawdziwe szczęście - kiedy zgłodnieje -zawoła i karmią, kiedy chce spać - śpi, kiedy chce sie bawić - daje to dobitnie do zrozumienia i już dostaje miśka albo grzechotkę. I jeszcze wszyscy podziwiają, jakie to mądre stworzenie i nie wstydzą się go kochać! Istna sielanka!"

A ja sie pytam: Kto z Was by wytrzymał przez trzy bite miesiace żłopać tylko i wyłącznie mleko! I jakoś nie zapowiada się, żeby to się miało zmienić!......że nie wspomnę na brak możliwości samodzielnego usunięcia " czegoś" z mojej pieluszki!

Tak wiec moi drodzy, zanim komuś bedziecie zazdrościć, zastanówcie się nad tym dobrze!

18:47, ingutka
Link Komentarze (4) »

Kiedy byłam jeszcze po tamtej stronie mocy, moi rodzice załatwiali ze mną mnóstwo spraw. Na ogół przybyłą parę petentów traktowano w jeden sposób: rozmawiano z Tattą, traktując Mammę jako istotę dopełniającą, której jedynie słuchać i milczeć należy. Na pytania owej odpowiadano uprzejmie acz zbywająco, natychmiast odwracając głowę w kierunku męskiego rozmówcy.

A gdzie równouprawnienie?

Teraz łazimy po lekarzach we trójkę z uwagi na komplikację logistyczną, jak również trudność obsługi mej zacnej osóbki. Kiedy przekraczamy wrota gabinetów mój Tatta nabywa dziwnej umiejętności: staje się niewidzialny! Rozmawia się i konsultuje się z matką, udziela porad matce, pyta o wszystko matkę. Jedynie drobny, krytyczny skurcz brwi lekarskich przy oczekiwaniu na rozebranie dziecka dokonywane przez Tattę jest świadectwem, że Mamma samotna nie jest.

A gdzie prawa ojca? 

16:40, ingutka
Link Komentarze (3) »

Ludzie pochylają się nade mną i chcąc nawiązać ze mną kontakt robią głupie miny i mówią:

- A ciu ciu ciu bobaśku! Poszłaś na spaceleczek? Chcesz na lońcki(rączki)?

Kiedy patrzę na nich z lekkich zażenowaniem, ale też z nadzieję, że po tym bełkocie przekażą mi wreszcie jaką błyskotliwą myśl, która ułatwi mi dalszy żywot w tym niełatwym świecie; kiwają głową myśląc: No tak, ta Mała nic nie kuma, głupiutka jest jeszcze!

Kocioł garnkowi przyganiał?

15:58, ingutka
Link Komentarze (1) »

Witam wszystkich! Wreszcie mam miejsce do pisania, moja Mamma wzięła sie do roboty i postanowiła w ten sposób zmusić się do częstszego notowania moich przemyśleń. Widocznie są warte uwagi! Ha, a mówi się, że dzieci i ryby głosu nie mają (jakby reszta zwierząt miała).

Cieszę się jednak, że ktoś uznał mnie za istotę myślącą a nie jedynie ciało które należy przewinąć, nakarmić, namoczyć, broń boże nie brać na ręce, nie męczyć ale zabawiać, nie ogłupiać ale kształcić, karmić piersią, nie jeść niczego co szkodzi, jeść treściwie to co zdrowe, wietrzyć, nie przechładzać, nie przegrzewać, nie całować bo bakterie, ale tulić, traktować jako normalnego członka rodziny, ale nie zabierać do sklepu, na imprezę, do kina, do urzędu. Dzięki Bogu za zdrowy rozsądek!

15:34, ingutka
Link Komentarze (2) »
1 ... 111 , 112 , 113
 
Zakładki:
* Hania czyta
* polecam
* teraz czytam
Czytelnia
Czytelnia blogowa
Dziecięce
Kiedyś jak miałam czas grałam
Lista obecności
Mamowe pichcenie
Mamy, Taty i dzieci
Moje pasje wszelakie
Odwiedzam
Oglądam
Taniec
Uczę się
Wnętrza
Zwierzątkowo
Hanusia Bru