niezwykłe dzieje zwykłej rodziny
piątek, 29 września 2006
Drodzy Czytelnicy.Stop. Rodzina Haniołkowa powróciła cało i zdrowo.Stop.Nawet trochę opalona.Stop.Mama Haniołkowa zaraz po powrocie poleciała w delegację do Grecji.Stop.Właśnie powróciłam, tym razem już na dłużej.Stop.Walizki nierozpakowane,mejle nieprzeczytane, dziecię rozgadane.Stop. Dłuższa relacja już wkrótce! Pozdrawiam ciepło wszystkich.Stop.Stop.Stop.
piątek, 08 września 2006

Nadchodzi wreszcie czas uruchamiania autoodpowiedzi w służbowej skrzynce i chowania wszelkich koszul, eleganckich spódnic i butów na obcasach głęboko po pudełkach i wieszakach (szaf się jeszcze nie dorobiliśmy na "nowym").

Wejściówkę do pracy schowam gdzieś głęboko, przez dwa tygodnie aby pójść na obiad, nie będę musiała używać ID ani nikt nie będzie mi liczył czasu ciamkania, co najwyżej niecierpliwa Potomkini.

Długi, czarny płaszcz zamieniam na bikini, chociaż zapatrzona w szare, zmoknięte okno nie mogę uwierzyć, że niedługo znajde się tam, gdzie od słońca trzeba się chronić słomkowym kapeluszem.

Wieczorami pakuję najwazniejsze rzeczy: zabawki dla Hani, dla mnie sterta książek i obok zaraz druga, rezerwowa, bo nie wyobrażam sobie jechać gdzieś bez literek do czytania. Ręka waha się przy scrabble, ale w sumie, może będzie okazja?

Siedzę w pracy, a myślami po mału wybiegam dalej: nie mam śmiałości dobiec aż do Chorwacji, ale już i chwila, kiedy zostawię swoje szare biurko w szarym biurze na dwa tygodnie, wydaje mi się szczególnie słodka. Niech się dzieje, co chce, byleby dalej, byleby uwolnić się chociaż na chwilę od niewidzialnej smyczy.

Jeszcze kilkanaście godzin i..rodzina Dyziaków wyruszy na wymarzony urlop.

Wszystkim życzę pięknej pogody, dużo słońca a przede wszystkim pogody ducha.

Do zobaczenia za dwa tygodnie!

poniedziałek, 04 września 2006

Hania niedługo kończy dwa lata. I chociaż może wstyd to przyznać, ja wciąż nie mogę się nacieszyć, że jest ze mną. Nocą, kiedy już śpi mocno, przychodzę na paluszkach do niej, staję nad łóżeczkiem napawając się widokiem i mówię te najważniejsze w życiu Słowa. Chcę, żeby je zapamietała mocno, żeby były dla niej naturalne jak ten sen, który właśnie ją otula i oczywiste jak to, że następnego dnia znowu wzejdzie słońce.  

Przede wszystkim jednak nie mogę powstrzymać tych Słów na widok mojego szkraba. Chociaż i próbuję powstrzymać się, myśląc, że ze mnie po prostu stara, sentymentalna Matka, ganię się za tę zbytnią emocjonalność i czułość to i tak całuję zaspany policzek czy tez pulchną stopkę, odgarniam rozchochrane włosy z czółka i szepczę: "Kocham Cię córeczko.."

niedziela, 03 września 2006
wygląda Haneczka, nowe zdjęcie. Krzywo zamieszczone, ale nie mam już ani sił ani czasu "obrabiać". Podoba mi się ta minka, to zamyślenie, te oczy, tak więc ta nowa fotka, dzięki uprzejmości "Cioci Kasi" będzie teraz witać wszystkich odwiedzających...
piątek, 01 września 2006

Cisza zapanowała na blogu. To nie to, że mama Haniołkowa ma dość ludzi, bo bez nich żyć się nie da. I Mama Haniołkowa lubi ich towarzystwo. Chociażby i wczoraj - dwóch zaprzyjaźnionych kolegów z pracy, z zupełnie innego departamentu, przyniosło Mamie Haniołkowej torbę świeżutkich małych pączków - ot tak, żeby sprawić jej przyjemność, bezinteresownie. Albo kochane Forumki, którymi Mama Haniołkowa ciągle się zachwyca i cieszy się, że przez Internet poznała tak wspaniałe dziewczyny.

Nie, nie. Mama Haniołkowa jest po prostu zapracowana i zaganiana. Korzystając z nieobecności Potomkini Rodzice nadrabiają zaległości we wszystkich sprawach, zakupach, usługach. Mama Haniołkowa dzięki prezentowi poszła na cudowny masaż z olejkami, po którym poczuła się jak bogini. Idąc za ciosem poszła do fryzjera, po którym poczuła się jak... Crazy afro-girl-dziecko kwiat (kazałam wieść się natychmiast do domu, żeby zmyć ten lakierowo-piankowy kask z włosów). Tata Haniołkowy zmontował kolejne szafki, półeczki, wraz z pomocą Małżonki zakupił szafę i zwiózł ją do domu - ot zycie.

Mama Haniołkowa również walczy z tym, żeby nie poddać się jesiennej nostalgi - za oknem króluje bowiem już raczej ta trzecia pora roku. W powietrzu zapach babiego lata, po nogami zaczynają szeleścić liście a przy herbacie nachodzi ochota na ciasto ze śliwkami. Koty dostały amoku i drą się przed każą miską, chcąc uzupełnić zapasy wałeczków na bokach na pierwsze jesienne chłody. Mama Haniołkowa też nie miałaby nic przeciwko małemu obżarstwu, zwłaszcza z dobrym, czerwonym winem.

Potomkini nadal przebywa na wsi, gdzie integruje się ze swoją starsza siostrą. Jako osoba o wrażliwym serduszku, nieustępliwie próbuje nakarmić dostojnego psa Dziadków - Nulaka, babką z piasku. Nulian nie przepada za dziećmi, jednak cierpliwie wije się jak wąż, żeby uniknać piaszczystego smakołyku.

Najlepsze jednak jest to, że Rodzina Haniołkowa szykuje się do urlopu, na który wyjeżdza już za tydzień. Po pracowitym lecie wreszcie chwila oddechu. O ile oczywiście Rodzina przeżyje dwudniową podróż autem z dwulatkiem...

Zakładki:
* Hania czyta
* polecam
* teraz czytam
Czytelnia
Czytelnia blogowa
Dziecięce
Kiedyś jak miałam czas grałam
Lista obecności
Mamowe pichcenie
Mamy, Taty i dzieci
Moje pasje wszelakie
Odwiedzam
Oglądam
Taniec
Uczę się
Wnętrza
Zwierzątkowo
Hanusia Bru