niezwykłe dzieje zwykłej rodziny
Blog > Komentarze do wpisu

W skrócie Korfu.

Nie było nas trochę, za to ciekawie spędziliśmy czas. W tym roku wyjątkowo musieliśmy organizację naszych wakacji oddać innym i dzięki temu wylądowaliśmy na wymarzonej przeze mnie greckiej wyspie Korfu. Od dzieciństwa marzyłam, żeby tam pojechać, po lekturze fantastycznych książek Geralda Durrella, przyrodnika z duszy i serca, wyspa ta wydawała sie byc niemal magiczna.

Muszę przyznać, że Korfu spełniło moje oczekiwania z nawiązką. Wystarczyło tylko wypożyczyć samochód albo wsiąść w autobus, aby po pokonaniu piekielnie wąskich i wyjatkowo krętych dróg odkrywać fantastyczne cuda natury. Przyznaję, że nie było łatwo, tak krętych dróg ze świecą szukać, pierwsze podróże więc były nieco trudne. Musieliśmy robić przerwy, Aviomarin ściął dzieciaki, w końcu jakoś się przestawiliśmy.

Dla dzieciaków pobyt w hotelu, który miał własny basen na dworze to już było spełnienie marzeń. A w dodatku tuż obok rozpościerało sie seledynowe morze jońskie! Hania, syrena z duszy, w zasadzie nie wychodziła z basenu, była chyba najdłużej pływającym dzieckiem i to na basenie dla dorosłych, w najgłębszej części (2,8m). Brunek robił sobie rozsądne przerwy, za to stał sie mistrzem skoków w najciekawszych pozycjach.

Moim małym konikiem sa kulinarne odkrycia, z zapałem wciągam w to całą rodzinę. Najciekawiej idzie z Tajfunami, na początku dzieciaki oporne były niczym muły do nowych potraw, teraz z miesiąca na miesiac, z roku na rok coraz odważniej sięgają po nowe smaki, przekraczają swoje granice. I takie właśnie przełamanie dla nowych smaków miało miejsce i na Korfu - wspólnie zajadaliśmy sie grillowanymi sardynkami, przegryzanymi chlebem maczanym w gorzkiej i zielonej lokalnej oliwie. Zwłaszcza ta oliwa była dla mnie zaskakująca - ja odkryłam ją dla siebie będąc dorosłą (teraz szaleję za olejem rzepakowym, złotem północy), a tu dzieciaki nie miały oporów, żeby ją zjadać, chociaż oliwki wciąż leżą na półce produktów nie zjadanych. Arbuzy, nektarynki też smakowały inaczej w polsce - dojrzałe, soczyste przesiąknięte pełnym smakiem.

Korfu to również piekne miejsce na wycieczki, poczawszy od najwyższej góry "Pantokrator", z którego rozpościera sie widok na połowę wyspy, przez serce wyspy, miejscowść Korfu, zatłoczoną, gorącą, pełną urokliwych uliczek, muzeów, poprzez niesamowite miejsca widokowe, wioski w glębi wyspy, gdzie masowa turystyka jeszcze nie dotarła i można zobaczyć panów siedzących przed kafenio, komentujących rzeczywistość, staruszki ubrane na czarno i kobiety rozpieszczające nawet obce dzieci. Wreszcie kamieniste klify jak z bajki, kanał miłości i plaże do wyboru do koloru. Trzeba tylko uważać na rozpełzającą sie falę chińskiej tandety, obecną wszędzie tam, gdzie pojawiają sie turyści.

Na koniec pozostaje wybrać się grecki wieczór, gdzie tańce są podstawą. Z naszej rodziny brylował w nich...Bruno, który sam sie zgłaszał, a wywijał tak zręcznie, aż zwrócił na siebie uwage wszystkich.

Zeby nikogo szlag nie trafił z zazdrości albo że to takie tylko przerysowane, dodam, że gorąco było jak cholera, że klima nam często nie działała, a woda w kranie była często tylko zimna, że jak skończył się czas wypożyczonego samochodu to musieliśmy sobie wynajdywać milion zajęt, bo nie potrafimy usiedzieć w miejscu na basenie za długo i nas nosi, że Brunek zasypiał czasem ostatni, tak go nosiło, że przeczytałam wszystkie zabrane ksiażki i musiałam wyczytywac hotelowe. Zawsze można znaleźć mnóstwo minusów, ale najlepsze to, że po prostu byliśmy razem od rana do nocy, co w naszych zabieganych czasach jest luksusem, na który trzeba czekać raz do roku.  

środa, 12 września 2012, ingutka

Polecane wpisy

  • Miesiąc i pół

    Drugie dziecko nauczyło mnie, że w macierzyństwie nie ma czegoś takiego jak "zawsze", nigdy". Nie ma jasnych reguł, co się powinno, co działa. Po

  • Do trzech odlicz: raz, dwa i ...

    ... czekamy, kiedy pojawi się numer trzy. W sumie w każdej chwili, w każdej sekundzie. Numer jeden i numer dwa są bardzo przejęci, zwłaszcza H. nie może już się

  • Grupy

    Jakoś tam u nas wychodzi, ze naszą rodzinną bandę można podzielić na dwie grupy: nagrupę nazwijmy ją A i grupę B (aczkolwiek grupy mają swoje nazwy, związane z

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/09/14 13:14:15
świetnie, że się Wam wakacje udały.
A bycie razem jest faktycznie najważniejszym luksusem świata ;-)
pozdrawiam serdecznie!
Hanusia Bru