niezwykłe dzieje zwykłej rodziny
Blog > Komentarze do wpisu

Mama, misio!

Doczekałam się. Ja, kobieta idealistka, zwolenniczka tolerancji, równości stanęłam przed trudnym zadaniem. Trudnym, mimo, że błahym. Głupio mi o nim pisać publicznie, ale gorzej będzie, jak sprawa wyjdzie na jaw w niepożadanych okolicznościach.

Moje dziecko uwielbia czytać ze mną prasę. Zapewne z podglądania wiecznie zaczytanej Mamusi, czytającej równolegle pare książek (jedna w drodze do pracy, jedna przy łóżku, jedna w łazience ;) wpłynęła na miłość Haniołka do książeczek i słowa pisanego. Kiedy wiec Hania widzi, że czytam gazetę, wdrapuje mi się na kolana i "czyta" razem ze mną - ogląda obrazki i opowiada co na nich widzi.

Wczoraj w gazecie, wyborczej zresztą, pojawiły się zdjęcia piłkarzy .Wśród nich jeden piłkarz był ciemnoskóry. Hania popatrzyła na niego i mówi: - Mamusiu, ten pan jest brudny!

Miesiąc temu, w pewnej edukacyjnej ksiązeczce natrafiła obok innych ras ludzkich, również i na dziecko-murzynka. I do końca nie dała sobie przetłumaczyć, że to nie: "Mama, misio!" (wszak wiadomo, że wszystkie misie są brązowe).

Wszelkie tłumaczenia nie skutkują. Hania wie swoje i już! To w sumie naturalne, jestesmy różni, inni, ale boję się, ze pewnego dnia spotkamy w autobusie murzyna i Hania na jego widok wykrzyknie jedno z powyższych zdań. A głos ma bardzo donośny - do końca autobusu i z powrotem spokojnie wystarczy! Pozostaje piękny uśmiech Mamusi na załagodzenie sprawy?  

wtorek, 24 października 2006, ingutka

Polecane wpisy

  • O gwiazdach i meteorach

    - Hanusiu moja, dzisiaj koniecznie musisz obserwować niebo późnym wieczorem. Dzisiejszej nocy z nieba będą spadały gwiazdy, a spadająca gwiazda może spełnić życ

  • rozmowy kontrolowane

    Kontakt z Tajfunami mam zapewniony: dzwonię codziennie, rano i wieczorem i rozmawiamy, wisimy na słuchawce, omawiając wszystko co tylko się da, co sie zdarzyło,

  • kości

    - Mamusiu, a co Ty robiłaś, jak byłaś mała? - pyta Hania - dużo różnych rzeczy, to zależy, ile miałam lat- odpowiadam zaciekawiona. - a czy jak byłaś u swojej m

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2006/10/25 22:36:18
w takim zachowaniu małego dziecka nie ma chyba nic dziwnego. w Polsce ludzie różniący się zdecydowanie wyglądem to nadal widok niecodzienny. gdyby Hania była mieszkanką Londynu, Paraży albo Nowego Jorku - pewnie od razu byłaby przyzwyczajona do ludzi nieco ciemniejszych. poza tym, jestem pewien, że mama wytłumaczy Haniołkowi, że niektórzy ludzie są bardziej opaleni, a inni mniej :)
-
2006/10/27 21:39:16
Spoko. W sytuacji tramwajowej można dziecko spokojn ie poprawić: "nie budny, tylko brunet, córeczko, brunet się mówi"
Masza w ogóle nie widzi różnic, murzynek czy białasek wszystko do niedawna były "dziedynki". "Chopciki" pojawiły się, gdy już bardzo nerwowo próbowałam wyjaśnić istnienie dwu płci :-)
Hanusia Bru